PAWKIN - wywiad

PAWKIN Rozmawiamy z Andrzejem Pawką i Irkiem Muszyńskim z zespołu Pawkin.

Związani z Lublinem artyści, zaczynali przygodę z muzyką na początku lat 90’. Początki kariery Andrzeja Pawki to szantowy zespół HSO, w którym śpiewał w latach 1990 - 1993, a następnie został wokalistą bluesowego zespołu Kidnaper. Niezwykła charyzma oraz osobowość sceniczna wyróżnia go spośród rockowych głosów na naszej scenie muzycznej. Wokalista gra na wielu instrumentach oraz komponuje i pisze teksty. Irek Muszyński na perkusji gra od ponad 20 lat. Ponadto komponuje, pisze oraz śpiewa. Związany z kilkoma znaczącymi zespołami na polskiej scenie blues-rockowej. Zdobywał doświadczenie m.in. w zespołach Kidnaper, Paranormal oraz Empire. Udzielał się jako muzyk sesyjny i organizator wielu znaczących wydarzeń muzycznych. Obaj muzycy związani są z zespołem Pawkin od początku jego istnienia.

ML: Wiemy jaką gracie muzykę i czym się zajmujecie. Ale chcielibyśmy poznać Was lepiej. Opowiedzcie o tym, jak zaczęła się Wasza wspólna muzyczna kariera.

Irek: Z Andrzejem znamy się od 20 lat. A może dłużej. W 93’ albo 94’ roku założyliśmy zespół bluesowy Kidnaper. Graliśmy koncerty, jeździliśmy po wszystkich festiwalach w kraju. W 1998 roku wydaliśmy razem płytę. Miałem wtedy 25 lat.

Andrzej: To była wspaniała przygoda. Jeździliśmy po całej Polsce, z festiwalu na festiwal. Pamiętam, że zatrzymywaliśmy się często w już upatrzonych lub znanych nam miejscach. Mieliśmy swoje ulubione bary i knajpy, w których jadaliśmy.

Irek: To były zupełnie inne czasy. Nie było Facebooka, a udawało nam się trafiać w fajne miejsca z klimatem. Nagraliśmy płytę mniej więcej w 2001 roku wystąpiliśmy na ostatnim koncercie, jako zespół Kidnaper, na festiwalu bluesowym w Kraśniku, którego jestem organizatorem.

ML: Czy koniec Kidnapera był początkiem Pawkina?

- Nie do końca, bo dopiero w 2006 roku zadzwonił do mnie Sławek Wierzcholski, współtwórca Polskiego Dnia Bluesa, i zachęcił nas do wspólnego zagrania oraz zaaranżowania utworu „Blues Mieszka w Polsce”. Zaprosiliśmy do tego kilka innych osób i zagraliśmy ten numer pod pseudonimem artystycznym Pawkin. Miałem nadzieję na próby i dalsze granie, ale skład się troszkę rozbiegł w inne strony. Ja zamieszkałem w Lublinie, rzadko się spotykaliśmy. Temat zniknął.

ML: Ale muzyka została.

Andrzej: Tak i po paru latach spotkaliśmy się na imprezie u naszego wspólnego przyjaciela. Irek opowiedział, że komponuje. Nie mogłem w to uwierzyć – od kiedy perkusista komponuje? Ale spotkaliśmy się i zrobiliśmy podejście do „Zaufaj mi jeszcze raz”. Potem życie napisało taki scenariusz, że zamieszkałem u Irka przez kilka tygodni i skomponowaliśmy w tym czasie parę kolejnych utworów. Postanowiliśmy, że trzeba z tym ruszyć. Znaleźliśmy muzyków i oficjalnie założyliśmy zespół Pawkin. To był koniec 2011 roku. Kompozycji przybyło i nagraliśmy płytę.

ML: I tak już 6 lat gracie w tym składzie.

Andrzej: Tak. W 2014 roku wydaliśmy płytę pod tytułem „Taka jak Ty”, na której umieściliśmy wszystkie nasze kompozycje.

ML: A skąd pomysł na udział w programie „Must Be The Music”?

- To było bardzo spontaniczne. Dowiedzieliśmy się, że jest organizowany pre-casting w Lublinie i pojechaliśmy zobaczyć jak to jest. Dostaliśmy się dalej. To było w 2012 roku, V edycja programu Must Be The Music. Zagraliśmy utwór „Pomóż mi” i doszliśmy do półfinałów. Uważamy, że to był spory sukces. Zdobyliśmy też najwięcej głosów od widzów.

ML: Czy udział w programie telewizyjnym dał Wam większe możliwości?

- Oczywiście. Był to debiut przed tak szeroką publicznością, jaką są widzowie telewizyjni.

ML: Gdybyście nie wystąpili w „Must Be The Music”, jak potoczyłyby się losy zespołu?

- Nie przekreśliłoby to naszych planów. Mieliśmy pomysł na siebie i materiał do płyty, ale na pewno udział w programie nam pomógł. Daliśmy się poznać, tak jak wspominałem, szerszej widowni. Przełożyło się to na ilość odtworzeń naszych klipów na You Tube. Wartością były też cenne uwagi jurorów. Usłyszeliśmy dużo ciepłych słów. To było budujące.

ML: Czy były też negatywne komentarze?

Irek: Raczej nie, to po prostu opinie. Na przykład Kora użyła takiego sformułowania, że gramy „prowincjonalnie”. Nasz rock wydawał jej się po prostu przaśny. Nie odebraliśmy tego źle. Ale znajomi, ludzie z Lublina i okolic, przyjęli to jako cios i zareagowali głosując za nami, śląc SMS-y. Andrzej: Podsumowując to była świetna przygoda i cenne doświadczenie, nie ma czego żałować. Poznaliśmy też dużo fajnych ludzi z branży.

ML: Czy macie wykształcenie muzyczne? Skąd w Waszym życiu muzyka?

Andrzej: W zespole, jedynym wykształconym muzykiem jest klawiszowiec – Bartek Abramowicz, który pochodzi z rodziny z muzycznymi tradycjami. Natomiast my jesteśmy muzykami – amatorami.

Irek: Muzyka w naszym życiu to po prostu pasja, miłość. Tak jak można się zakochać w innej osobie lub na przykład w tańcu, tak u nas jest z muzyką.

Andrzej: Ja chciałem nauczyć się grać na gitarze jeszcze w szkole. Zobaczyłem występ kolegi na jakimś szkolnym przedstawieniu. Pragnąłem umieć zagrać „Stairways to Heaven” Led Zeppelin. Zacząłem się uczyć, w końcu też grać i śpiewać.

Irek: Mnie zawsze ciągnęło do perkusji. Zacząłem chyba jak miałem 10 lat. Ale była to głównie zabawa muzyką. Grałem na pufach! Pierwszą perkusję kupiłem w wieku 19 lat za zarobione na winobraniu pieniądze.

ML: Jakie macie plany na przyszłość?

- Po Nowym Roku wydajemy kolejny singiel. Ale przede wszystkim pracujemy nad płytą. Bez presji czasu. Cały czas tworzymy i gramy. W czerwcu była premiera singla „Chłodny wiatr”. Singiel „ Dobrego Dnia” wydany w październiku to kompozycja naszego producenta Jarosława Kidawy, a tekst napisał Krzysztof Bobecki. Teledysk do tego utworu jest dość świeży, z końca października. Gościem w teledysku był Kabaret Ani Mru Mru.

ML: Gdzie został zrealizowany klip?

- Nagrywaliśmy w wybranych, fajnych miejscach Lublina. Zachęcamy do obejrzenia.

ML: Jakie macie marzenia? Wspólne lub oddzielne?

Andrzej: Moim marzeniem, być może naiwnym, jest to, aby w przyszłości móc zajmować się tylko i wyłącznie muzyką. W tym momencie, każdy z członków zespołu robi zarobkowo coś innego.

ML: Czyli muzyka to tyko dodatek? Nie można żyć z muzyki?

Andrzej: Na etapie, w którym jesteśmy, jeszcze nie. Irek: Natomiast nie narzekamy. Cieszymy się z tego co jest. Jesteśmy artystami, ale też prostymi mężczyznami, którym „nie odbija palma”. Czasami bierzemy też udział w różnych charytatywnych akcjach.

ML: No właśnie. W projekcie Lubelskiej Akcji Charytatywnej bierzecie udział po raz..?

- Po raz trzeci. To naprawdę świetna inicjatywa. Jest to dla nas przyjemność, że możemy dać coś od siebie. Z drugiej strony też zaszczyt, że ktoś nas prosi o wsparcie i liczy na to, że nasz udział może wzbogacić takie akcje.

ML: To wspaniale, ze muzyka drzemie w Was cały czas. Życzę Wam kolejnych sukcesów i wielkich radiowych hitów. Dziękuję za rozmowę.

 

PAWKIN 4
PAWKIN 4
PAWKIN 6
PAWKIN 6
PAWKIN 1
PAWKIN 1
PAWKIN 2
PAWKIN 2