Robot asystentem chorych

W Lublinie trwają testy niezwykłego robota, który w przyszłości będzie mógł opiekować się pacjentami między innymi we wczesnych stadiach choroby Alzheimera. Jest to kluczowy krok do opracowania szerokiej gamy technologii asystujących.

 

RAMCIP (bo tak nazywa się robot od angielskiego Robotic Assistant for MCI Patients at home) ma na celu zbadanie i opracowanie prawdziwych rozwiązań robotycznych dla robotyki wspomagającej dla osób starszych i cierpiących na łagodne zaburzenia poznawcze i otępienie. Nad przygotowaniem robota do pracy w domach pacjentów pracuje zespół pod kierownictwem prof. Konrada Rejdaka, kierownika Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

I właśnie między innymi o tym robocie rozmawiamy z profesorem Konradem Rejdakiem.

Prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak ma 47 lat. Kieruje Katedrą i Kliniką Neurologii, Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Pracuje również w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie. Odbył liczne staże i stypendia zagraniczne, w tym w Londynie (UK), Erlangen (Niemcy) oraz Brescia we Włoszech.
Jest autorem ponad 100 publikacji naukowych oraz ponad 200 wystąpień na zjazdach krajowych i zagranicznych. Za działalność naukową otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia (wielokrotnie nagrodzony Zespołową i Indywidualna Nagrodą Ministra Zdrowia, Premiera RP oraz Nagrodę im. Babińskiego PTN).
Specjalizuje się w zakresie chorób zapalnych układu nerwowego, neurozwyrodnieniowych i padaczki.
Pełni funkcję Pro-Dziekana II Wydziału Lekarskiego UM w Lublinie (2012-2016 i 2016-2020) oraz Prezesa Elekta Polskiego Towarzystwa Neurologicznego (2017-2020; 2020-2023). Członek Sekcji Padaczki Europejskiej Akademii Neurologii oraz członek Zespołu Ekspertów ds. Otępień przy Komisji Europejskiej.

- Taki robot to zapewne marzenie wielu rodzin, które opiekują się bliskimi chorującymi na Alzheimera?

-  Pewnie tak, bo ma to być urządzenie, które będzie czymś w rodzaju asystenta domowego. Ma stymulować i opiekować się chorymi z zaburzeniami poznawczymi. Co ważne, taki robot będzie towarzyszem pacjenta przez 24 godziny na dobę i nie będzie zmęczony. Osoby, które mają w domu bliskiego cierpiącego na jakąkolwiek chorobę otępienną, wiedzą ile trzeba siły na opiekę nad takim pacjentem. Nie jest to proste zajęcie. I w tej opiece ma w przyszłości pomagać nasz robot.

- Jak taki robot może być pomocny?

- Ma to być niewielkie urządzenie ze specjalnym ramieniem, które będzie podążało po mieszkaniu za chorym. Pomoże np. w zakręceniu kurka z gazem czy kranu, z którego płynie woda. Chorzy na Alzheimera o takich rzeczach mogą zapominać, a konsekwencje mogą być bardzo poważne. Robot ma też między innymi przypominać o podaniu leków lub je przynieść, pomóc w przygotowaniu posiłku i w codziennej rehabilitacji. Do tego dochodzi pomoc w odpowiednim ubraniu się przed wyjściem z domu, założeniu butów. Taki całodobowy niestrudzony opiekun.

- Czy zostawiając bliską osobę pod opieką robota, nie musimy się obawiać, że może stać się coś złego?

– Spokojnie będzie można zostawić chorego z robotem. Będzie miał bowiem zamontowane specjalne czujniki, które zasygnalizują, że coś jest nie tak. Poza tym, urządzenie będzie miało wmontowany systemy alarmowe, które powiadomi opiekunów, o jakiejś niebezpiecznej sytuacji.

- Obecnie w Lublinie trwa testowanie robota...

- W Klinice Neurologii SPSK 4 powstała specjalna sala imitująca warunki, podobne do tych, jakie są w domu pacjenta. Dzięki nim urządzenie będzie mogło zapamiętać, jak wygląda mieszkanie chorego i w którym miejscu są ustawione przedmioty mogące utrudnić mu poruszanie się. W ten sposób aparat dostosuje się do konkretnej osoby.

- Prace nad robotem są bardzo zaawansowane. Kiedy możemy spodziewać się produkcji takich robotów?

- W tym roku powstaną 2 prototypy. Szukamy też środków na dalsze testy kliniczne oraz certyfikację. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, to testy te potrwają około 2-3 lat. Myślę, że najwcześniej za około 5 lat roboty mogłyby wejść do masowej produkcji.

- Robot to nie jedyny projekt, którym się pan obecnie zajmuje...

-Wspólnie z naukowcami z innych europejskich krajów pracujemy nad programem szybkiej diagnostyki chorób otępiennych. To nie tylko chorzy na Alzheimera, ale także inne rodzaje otępień. Schorzenia utrudniają im życie i codzienne funkcjonowanie. Wielu takich chorych nie jest wcale diagnozowanych i leczonych. Zmiana tej sytuacji to nasze wyzwanie na najbliższe lata. Tym bardziej ze wchodzą wlasnie leki biologiczne

- Pracuje Pan również nad koncepcją ratowania komórek nerwowych przed uszkodzeniami po udarach i urazach mózgu oraz poszukiwaniem leków wspomagających neuroregenerację. Jak Pan myśli, czy w przyszłości będzie możliwa regeneracja mózgu?

- Cały świat ma na to nadzieję. Niestety, nie wszystkie leki przenikają do układu nerwowego. Choć przez lata pojawiło się wiele leków, to jednak większość z nich nie wykazała skuteczności neuroprotekcyjnej i przestała być stosowana. Są jednak pewne substancje które przetrwały próbę czasu i zachowały swoje miejsce w terapii stanów ostrego uszkodzenia mózgu: np. cerebrolizyna i citikolina. Prowadziliśmy badania nad ich zastosowaniem przed laty i cieszę się, że nasze wyniki mają obecnie aplikację kliniczną. Naszym wiodącym tematem było badanie endogennych mechanizmów – to tzw chemiczne prekondycjonowanie mózgu. Mam nadzieję, że już wkrótce pojawią się na rynku leki działające w oparciu o tę koncepcję. Najnowszym tematem są komórki macierzyste i zastosowanie ich w celu regeneracji układu nerwowego. Będzie to tematem aplikacji grantowej, którą przygotowujemy, aby pozyskać środki na tego typu badania.

- Innymi ważnymi zagadnieniami, nad którymi pracuje pański zespół to stwardnienie rozsiane i padaczka...

- Owszem, mamy spore sukcesy w tej dziedzinie, między innymi w leczeniu padaczki lekoopornej. Kilka lat temu jako pierwsi w Polsce razem z zespołem prof. Tomasza Trojanowskiego wprowadziliśmy metodę głębokiej stymulacji mózgu u pacjenta, u którego terapia lekami nie przynosiła rezultatów. Urządzenie kontroluje pracę mózgu i - stymulując jego odpowiednie obszary - hamuje nieprawidłową aktywność padaczkową. To pozawala powstrzymać atak i daje pacjentom szansę na normalne funkcjonowanie.

- Niedawno został Pan prezesem Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. To duże wyróżnienie, ale też i odpowiedzialność. Jakie zadania stawia sobie nowy prezes PTN?

- Rzeczywiście to duże wyróżnienie i dowód uznania środowiska neurologów polskich nie tylko dla mnie ale dla całego zespołu kliniki oraz neurologów z województwa lubelskiego.

A co do zadań... Przede wszystkim chciałbym poprawić opiekę neurologiczną. Poza tym, będę pracował nad promocją polskiej neurologii na arenie międzynarodowej, aby zwiększyć nasz udział w dużych projektach naukowych.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.