Biznesmen o duszy artysty. Konrad Flis

Bardzo mało jest ludzi, którzy potrafią łączyć biznes ze swoimi pasjami. Naszej redakcji udało się jednak kogoś takiego spotkać. To Konrad Flis, właściciel Olas Design Studio- firmy zajmującej się stalowymi konstrukcjami, spawalnictwem designu, projektowaniem mebli do naszych domów. Konrad Flis to człowiek wielu talentów, wśród których na pierwszy plan wychodzi tworzenie mistrzowskich dzieł poprzez spawanie. Artystyczna dusza pomaga mu w rozwoju własnego biznesu. O swojej firmie, poszukiwaniu właściwej dla siebie drogi i zamiłowaniu do sztuki opowiada w rozmowie z naszym Magazynem.

 

Info Magazyn Lubelski.pl: Czym się Pan zajmuje?

Konrad Flis: Zajmuję się spawalnictwem dla designu. Mówiąc ogólnie designem, a z perspektywy firmy, którą prowadzę, to jest spawalnictwo na potrzeby designu. Na to składa się meblarstwo, wykończenia wnętrz, elementy architektury takie jak na przykład balustrady, balkony, schody, ogrodzenia, bramy przesuwne.

ML: Pańska firma to projektuje i produkuje?

KF: Tak. Organizujemy kompleksową usługę, jeśli chodzi na przykład o ogrodzenia. Cały proces realizacji, na którą składa się projekt, wycena, produkcja poszczególnych elementów takich jak przęsła, słupy, furtki czy bramy, zabezpieczenie antykorozyjne – zwykle kilkustopniowe dla uzyskania maksymalnej trwałości produktu – i na końcu montaż. Organizacja całej logistyki takiej inwestycji jest ciekawa, ponieważ można współpracować z różnymi zakładami. W tym miejscu warto wspomnieć, że dobre relacje są dla mnie istotne w biznesie.

DSC 6969

ML: Skąd pomysł na taki biznes?

KF: Z fascynacji spawalnictwem oraz z pasji tworzenia. Dla mnie design to jest sztuka. Nawet z wykształcenia jestem artystą - plastykiem. I właśnie sztuka stanowi „rdzeń” mojego biznesu.

ML: Jak wyglądały początki?

KF: Popołudnia i noce w warsztacie jako drugi etat pracy. Tak było przez kilka lat.

ML: Czyli pracował Pan stacjonarnie, a po pracy zajmował się Pan swoją pasją.

KF: Zgadza się. Próbowałem jednocześnie połączyć studia i pracę, lepiej wychodziła mi praca. Ze spawalnictwem spotkałem się, gdy pracowałem studiując filozofię we Wrocławiu. Znalazłem dorywczą pracę u rzeźbiarza. On robił rzeźby ze stali nierdzewnej. To był mistrz w tym, co robił i jak to czynił. Zapragnąłem też zdobyć takie umiejętności, a następnie pracować ze stalą, która też jest dla mnie magicznym materiałem. Po wielu latach dostrzegam, że spawalnictwo to jest kunszt, rzemiosło mistrzowskie. Uznałem, że najwięcej nauczę się pracując. Przebrnąłem przez wiele firm o różnej branży i dzięki temu zdobyłem wielu ciekawych umiejętności, zarówno warsztatowych jak i związanych z projektowaniem. Moje najbardziej „egzotyczne” zawody to praca archeologa czy konserwatora zabytków. Długo pracowałem w reklamie, gdzie zajmowałem się projektowaniem i montażem różnych urządzeń reklamowych. Potem firmy produkujące place zabaw, i znów pół na pół – projektowanie i realizacje. Ostatnia firma, w której pracowałem, to już czyste spawalnictwo – maszyny dla przemysłu spożywczego.

DSC 6929

ML: Gdyby dłużej się nad tym zastanowić to nie doceniamy spawalnictwa.

KF: Spawacze doceniają swoją pracę. Dzięki facebookowi czy instagramowi jest dużo społeczności spawalniczych, gdzie ludzie się zrzeszają, pokazują, co robią. Dzielą się swoimi dziełami. Śledząc posty tych ludzi, mogę stwierdzić, że w tej branży są „czarodzieje”, którzy w technologii spawania TIG, czyli w osłonie argonu, robią bajeczne rzeczy. To już jest sztuka artystyczna.

ML: Skoro rzeczy, które Pan spawa mają wymiar sztuki, czy nie myślał Pan o zorganizowaniu wystawy?

KF: Wystawa rzeźb. To byłoby sensowne. Ostatnio nawet dostaliśmy zlecenie, bardziej artystyczne. Mamy wykonać 4 bryły, które mają pełnić wyłącznie funkcję estetyczną w ogrodzie jednego z moich klientów. Jest to także sztuka.

ML: Ma Pan artystyczną duszę?

KF: Myślę, że tak. Kiedyś w liceum plastycznym dużo malowałem obrazów, robiłem wiele zdjęć, nagrywałem filmy. Na początku, gdy studiowałem, zgłębiałem wiele artystycznych tematów. Odkąd pamiętam, interesowała mnie sztuka, artyzm w niej zawarty. A zatem, powracając do pytania – tak, mam artystyczną duszę.

DSC 9830

ML: Obecnie jest moda na firmy zajmujące się designem, aranżacją wnętrz, wykończeniami wnętrz.

KF: Jest coś takiego, w co ja wierzę, że jest taka wspólna świadomość na świecie. Nieraz tak miałem, że gdy wpadłem na jakiś pomysł, na projekt mebla albo lampy, wówczas myślałem: „To bardzo dobry projekt”, ale zwlekałem z jego realizacją. I nagle przeglądam internet i widzę taką samą lampę, jaką ja wymyśliłem (śmiech).

ML: Nasze myśli są połączone – jak swoiste wi-fi między ludźmi – i te osoby, które tak jak Pan mają artystyczną duszę, odczytują to między sobą.

KF: Rzeczywiście, musi coś w tym być. Nieraz wpadł mi do głowy jakiś pomysł. Następnego dnia sprawdzam instagrama i ktoś mnie już „wyprzedził” z tym projektem. Czasami widzę mebel lepiej zrobiony niż ja bym go zrobił.

ML: Skąd pomysł na nazwę firmy: Olas Design Studio?

KF: Olas to mój pseudonim ze szkoły. Kumple zawsze tak do mnie mówili. Zawsze z moim imieniem był „problem” tzn. połowa ludzi mówiła do mnie Konrad, druga połowa Olek. Wszystko zaczęło się od tego, że mama chciała, abym się nazywał Olek. Tata z kolei był za tym drugim imieniem. Ja się z tego śmieję, że mam rozdwojenie jaźni. Raz jestem tym Konradem - mocno stąpającym po ziemi, poważnym. Innym razem budzę się jako Olek - artysta, wizjoner, człowiek z tysiącem pomysłów na minutę. Powracając do pytania, z Olka wynikło Olas, tak po prostu. Pomyślałem, że to dobrze brzmi.

ML: Jak wygląda cały proces realizacji pomysłów architektonicznych? Chodzi o ogrodzenia na przykład.

KF: Na początku razem z klientem projektujemy wszystkie elementy. Mierzymy inwestycję. Projektujemy etapy realizacji, ustalamy, jak to ma być zbudowane. Organizujemy wykopy i fundamenty. Spawamy to, co jest stalowe. Zabezpieczamy różnymi metodami: cynkowanie ogniowe i lakier proszkowy. Gdy wszystko jest gotowe, organizujemy montaż i składamy wszystko u klienta.

ML: Wspomniał Pan, że chodził do szkoły artystycznej. Jak to się stało?

KF: Największy wpływ miał na mnie starszy brat, który jest artystą i dobrze sobie radzi w świecie sztuki. Jest rzeźbiarzem, robi takie obiekty, takie kapsuły w formie lampy. Wykorzystuje znalezione obiekty, aby wykonacć scenografię w środku tych kapsuł.

Dużo ze sobą przebywaliśmy, więc zawsze miał na mnie wpływ, jest starszy ode mnie o 2 lata. Zawsze ciągnęło mnie w stronę rzeczy, które go interesowały. On naturalnie poszedł do liceum plastycznego, ja zaraz za nim.

ML: Na studiach wiedział Pan, że to jest to, co chce Pan robić w życiu?

KF: Ja startowałem na studia do Wrocławia, dalej idąc za bratem. Startowałem tam na taki nowo otwarty kierunek: sztuka mediów. Miałem „teczkę” przygotowaną na malarstwo. Sam nie wiem, dlaczego na to malarstwo nie poszedłem. Na sztukę mediów także się nie dostałem. Ostatecznie dostałem się na filozofię we Wrocławiu. W tzw. „międzyczasie” zakochałem się w mojej przyszłej żonie. Ona mieszkała w Lublinie, ja studiowałem we Wrocławiu. Nie czułem się tam dobrze. Wróciłem do żony. Do dzisiaj jesteśmy razem.

DSC 6992

ML: Powrót do Lublina był zatem dobrą inwestycją uczuciową.

KF: Tak. Nasza córka Basia w przyszłym roku skończy 10 lat. Moje dziecko to najlepszy „design”, jaki stworzyłem (śmiech).

ML: Żona także jest artystką jak Pan?

KF: Żona z wykształcenia jest architektem krajobrazu. Jest bardzo kreatywna, chociaż teraz pracuje w innej branży niż ta, do której przygotowywała się na studiach. Wspiera mnie i pomaga mi w realizacji projektów. Jestem jej za to wdzięczny. Naprawdę nie wiem, jak bym sobie poradził, gdyby nie było jej obok mnie. Zawszę mogę na nią liczyć.

ML: Skąd bierze Pan pomysły na projekty mebli?

KF: Wychodzę z założenia, że nie warto robić czegoś, co jest dyktowane przez trendy. Ponieważ trendy są ulotne. Meble mają być trwałe. I jest to dla mnie bardzo ważne. Pomysły meblarskie wynikają ze stylu, który mi się podoba, tj. minimalizm. Bardzo lubię minimalizm, koncepcję less is more. Myślę, że ta koncepcja w życiu i w sztuce jest interesująca. Cechy, które wyróżniają minimalizm, to elegancja, prostota, trwałość, ponadczasowość, która z tego wynika - to są rzeczy, które mnie najbardziej interesują w projektowaniu. Chcę, by moje realizacje były piękne również za sto lat, kiedy obecne trendy zostaną dawno zapomniane. Dużo oglądam designu i szukam inspiracji w różnych miejscach, na przykład na targach meblarskich. Staram się odnaleźć niszę dla moich produktów, zrobić coś, czego jeszcze nie ma albo tak, jak nikt inny tego nie zrobił. Przykładem jest stojak na wino Manhattan. Jest bardziej rzeźbą niż meblem. Funkcja jest pretekstem do stworzenia formy. Jest oryginalny i ma ponadczasowy wygląd.

ML: Są jakieś patenty na oryginalne meble? Może Pan swój projekt opatentować?

KF: To jest tak naprawdę gorący temat ostatnio, jeśli chodzi o prawa autorskie. Ja nie wiem, jak mam na ten aspekt patrzeć. No bo z jednej strony, jak na przykład opatentować regał. Pomysłów na regał powstaje na świecie pewnie tysiące.

ML: Można opatentować nazwę, prawda?

KF: No tak. Ktoś zrobi taki regał jak mój, ale nazwie go inaczej. Można tutaj przywołać przykład klocków LEGO. Na świecie jest pewnie tysiące firm, które produkują klocki o kształcie klocków LEGO. Oryginalny klocek wyróżnia się tylko tym, że jest na nim napis LEGO. Jeżeli ktoś zrobi taki sam, takie same wymiary, ale nie napisze na nim nazwy, ma prawo to robić, ponieważ nie złamał prawa autorskiego. Także temat opatentowania mebli jest wciąż do opracowania.

ML: Ile lat funkcjonuje Pańska firma?

KF: Firma funkcjonuje od lutego bieżącego roku w tej formie. Koncepcja firmy ma już 5 lat. Właśnie wtedy, gdy żona skończyła studia, postaraliśmy się o pierwsze dofinansowanie. Założyliśmy firmę Green Tree Architektura Krajobrazu. Jako że żona skończyła architekturę krajobrazów, zaczęliśmy od ogrodów. Zajmowaliśmy się ogrodami, designem. Różne rzeczy robiliśmy. Publiczny Analogowy System Informacyjny(PASI) dla gminy Konopnica to jest nasz pomysł. Jest, ponieważ to wciąż stoi, zestaw kilkudziesięciu tablic ogłoszeniowych wiejskich, na których każdy może przyjść i zawiesić swoją informację. Ja w tamtym czasie kupiłem swoją pierwszą spawarkę. Trochę spawałem, trochę zajmowałem się czymś innym. Na przykład zakładałem instalację hydrauliczną w Browarze Perła. Cały czas zmieniałem pracę, bo denerwowałem się tym, dlaczego nikt nie docenia tego, co robię. A przecież zawsze dawałem z siebie 120%. Pracowałem w agencjach reklamowych, w firmach produkujących place zabaw. Mam na koncie realizację katalogu dla firmy. Każda strona w katalogu była z conajmniej 2 wizualizacjami w 3d. Wydrukowaliśmy to w 60 tys. egzemplarzy. Z tego katalogu zbudowaliśmy 300 placów zabaw w całej Polsce.

ML: Kto był lub kto jest Pana największym wsparciem zaraz po żonie?

KF: Z pewnością bardzo dużym wsparciem był dla mnie tata. Był, ponieważ zmarł kilka miesięcy temu. Tata nauczył mnie pracowitości. Dużo wkładał wysiłku w to, co robił. Praca była dla niego pasją.

ML: Kim z zawodu był Pana ojciec?

KF: Mechanikiem lotniczym. Obsługiwał śmigłowce. Pracował w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Później dla prywatnych właścicieli luksusowych śmigłowców. Imponowało mi to, jak przykłada się do tego, co robi. Przez to właśnie był bardzo wymagający wobec mnie. Motywował mnie do bycia lepszym we wszystkim.

ML: Czy tata motywował Pana w tym, czym się Pan aktualnie zajmuje?

KF: Jak najbardziej. Zawsze mogłem liczyć na jego wsparcie nie tylko mentalne, ale także finansowe. Gdy brakowało mi na przykład narzędzi, bez problemu mi pożyczał.

DSC 9975

ML: Jakie są Pana plany na przyszłość?

KF: Zbudowanie solidnej i rozpoznawalnej marki o dużym zasięgu. Mam w planach ekspansję rynku ogólnopolskiego, ale także zagranicznego. Chcę produkować piękne, porządne meble. Jednocześnie kontynuować realizacje architektoniczne, ponieważ to też się dobrze sprawdza. Jest taka dwukierunkowość w tym biznesie, która daje mi ogromną satysfakcję.

ML: Jakie ma Pan marzenia?

KF: Marzenia związane są z powiększeniem rodziny. Chciałbym mieć syna.

ML: Co doradziłby Pan młodym przedsiębiorcom?

KF: Przede wszystkim więcej odwagi. Jeśli pomysł na biznes jest dobry, trzeba za nim iść. Konsekwentnie zmierzać do celu. Trzeba podejmować ryzyko.

ML: Czy otwierając własny biznes, potrzebujemy doświadczenia?

KF: Z pewnością jakieś doświadczenie jest potrzebne. Z drugiej strony takie doświadczenie się nabywa. Im więcej realizacji trzeba wykonać, im więcej biznesów trzeba dopilnować, tym więcej tego doświadczenia na koncie przybywa. To jest motywujące, że każda kolejna realizacja może być wykonana lepiej.

DSC 6981

ML: Co wyróżnia Pana firmę na rynku?

KF: Przede wszystkim jakość materiałów, których używam. To jest pierwsza wartość. Produkt, który wykonuję, jest trwały. No i jeszcze funkcjonalność oraz wyrafinowana estetyka. Myślę, że to wyróżnia mnie na rynku.

ML: Jakie są Pana źródła motywacji?

KF: Lubię słuchać muzyki i czytać książki. To w pewnym sensie jest motywacja. Ostatnio przeczytałem taką książkę Wizjonerzy i biznesmeni. Ona mnie bardzo mocno zmotywowała.

ML: Co było Pana największym dotychczasowym sukcesem?

KF: Myślę, że realizacja architektoniczna ogrodzeń. Ponieważ z jednej strony jest to jakaś forma sztuki, niczym rzeźba, a jednocześnie ta sztuka jest murem. Bardzo podoba mi się łączenie tych 2 funkcji.

ML: Z pewnością ma Pan duszę artysty, kto w takim razie był dla Pana wzorem, jeśli chodzi o sztukę?

KF: Myślę, że Michał Anioł. Podoba mi się to, że każdy projekt, którego się podejmował, obfitował w problemy, których rozwiązanie było zawsze arcydziełem. Na przykład, gdy chciał sprowadzić marmur z Carrary, musiał zaprojektować i zbudować linię specjalnie do tego przeznaczoną, żeby ten marmur w gigantycznych blokach z gór ściągać, co było inżynieryjnym majstersztykiem, jak na tamte czasy. Podobają mi się też dzieła Pabla Picassa. Podoba mi się to, w jaki sposób otworzył sztukę na nowe przestrzenie. Uważam go za rewolucjonistę w świecie artystów.

DSC 0002

ML: Dziękujemy za rozmowę.

KF: Również dziękuję.